Wywiad z instr. Wojciechem Zdunkiem w miesięczniku PKP "Puls Intercity"

 

Szybko się nie znudzę

06.01.2014, autor: BHK

O filipińskich sztukach walki i ich praktycznych zaletach opowiada Wojciech Zdunek, konduktor z Zakładu Centralnego.

 

Czym są filipińskie sztuki walki?

Opowieść o filipińskich sztukach walki trzeba byłoby zacząć od historii Filipin i przebytych wojen. Poza tym to położone na wyspach państwo charakteryzuje się bardzo dużym zróżnicowaniem etnicznym i kulturowym. To samo można powiedzieć o sztukach walki wywodzących się z tego regionu. W dodatku najważniejszymi wartościami na Filipinach są honor i rodzina. Filipińczycy wielokrotnie udowodnili, że naprawdę potrafią o to walczyć. Nawet na śmierć i życie.

A jak ten sport wygląda w Polsce?

Filipińskie sztuki walki można – w bardzo dużym uproszczeniu – porównać do krav magi lub MMA, ale z naciskiem na techniki z bronią. Uczymy systemu walki a nie sportu: wszystkie chwyty dozwolone. To jest combat, czyli walka uliczna, aby przetrwać, a nie ładnie się poruszać. Dlatego używamy łokci, kolan, dźwigni, uderzeń w czułe punkty (oczy, krtań, krocze), ale również wykorzystania przedmiotów codziennego użytku, które w rękach wtajemniczonego adepta stają się bronią. A wszystko po to, aby szybko zakończyć starcie. Podczas treningu trudno mówić o sporcie, bo jak przeprowadzić sparing na czystych zasadach, skoro FMA charakteryzują się brakiem zasad, jak to bywa ze sztukami walki mającymi swój początek na ulicy. Tu pierwszy cios kijem mógłby być tym ostatnim.

Ale treningi to nie walka na śmierć i życie…

Oczywiście. Ćwiczenia, choćby z kijem, zawsze będą tylko symulacją, nigdy nie oddadzą emocji prawdziwej walki. Na treningach ćwiczymy uderzenia, używając około 20 procent siły - tak, żeby opanować technikę, ale nikomu nie zrobić krzywdy. Podstawowym narzędziem FMA jest rattanowy kij (lub dwa kije). Choć nie jest ciężki, to zaręczam, że cios rozpędzoną pałką nie byłby zbyt przyjemny dla przeciwnika. Dlatego na treningach używamy różnych ochraniaczy: kasków, rękawic, osłon przedramion, no i miękkich kijów, tzw. softów, którymi możemy okładać się do woli.

Otwarte Mistrzostwa Mazowsza w Stick Fighting

FMA uczy także wykorzystania innego sprzętu…

Ludzie zwykle nie mają pojęcia, że przeróżne przedmioty codziennego użytku mogą pomóc im obronić się w sytuacji zagrożenia. Breloczek, reklamówka, klucze, smycz, która może być do nich przymocowana… To wszystko może okazać się przydatne, trzeba tylko wiedzieć, jak tego użyć.

O ile strach nas nie sparaliżuje…

Właśnie… Dlatego na naszych zajęciach oprócz technik uczymy sposobów reakcji. Dzięki nim potrafimy lepiej obserwować ludzi dookoła - mamy większą świadomość, już nie chodzimy beztrosko po ulicy. Można powiedzieć, że treningi wyczulają nam zmysły. Zaczynamy zwracać uwagę na otoczenie, na potencjalne zagrożenia. A więc to nie tylko walka, to nowe postrzeganie rzeczywistości. Sztuki walki otwierają człowieka na zmiany.

Od lewej: instr. Waldemar Kruk i instr. Wojciech Zdunek, technika duszenia

Czy treningi dadzą gwarancję bezpieczeństwa?

Myślę, że jeśli ktoś włoży w trening serce i wyleje morze potu, to raczej będzie w stanie obronić się na podstawowym poziomie. Na treningach oprócz skomplikowanych technik uczymy bardzo prostych, wręcz podstawowych odruchów. Jeśli ktoś przećwiczy coś kilkadziesiąt czy kilkaset razy, na ulicy zrobi to odruchowo. A szybka reakcja jest najważniejsza.

Przydały ci się kiedyś te umiejętności obrony na ulicy?

Na szczęście, nie. Nigdy nie znalazłem się w takiej sytuacji.

 A w pociągu?

 Też nie… (śmiech) Staram się wszystko załatwiać spokojnie i bez nerwów.

Prezentacja technik "dumog" (sprowadzenie do parteru) podczas standardowego treningu

Jak to się stało, że wybrałeś filipińskie sztuki walki – raczej mało popularne w Polsce?

Jak to często bywa - pomógł przypadek. Trenować zacząłem 13 lat temu. Na początku to była siatkówka i siłownia. Później znajomy namówił mnie na zajęcia jeet kune do, czyli styl Bruce’a Lee. Spodobało mi się i zostałem tam na dłużej. Przez pięć lat trenowania zdobyłem wszystkie pasy uczniowskie i doszedłem do stopnia instruktora. I trochę poczułem niedosyt. Zacząłem szukać i wtedy trafiłem na Grand Mastera Andreasa Borutę, Polaka mieszkającego w Niemczech, który propagował filipińskie sztuki walki w Polsce. I tak „zaraziłem się”. Zacząłem od nowa…

Nowe sztuki walki i wszystko od zera?

I tak, i nie. Owszem, stopnie trzeba zdobywać od nowa, ale o wiele łatwiej osobie, która już ćwiczyła. Wcześniejsze umiejętności raczej powinny pomóc, a nie przeszkodzić w zdobywaniu kolejnych stopni. W moim przypadku tak właśnie się stało: w ostatnim roku zdobyłem czarny pas, czyli osiągnąłem poziom mistrzowski.

Czyli niedługo znowu zmiana dyscypliny?

Tym razem na pewno nie. FMA ma na tyle szeroki zakres i pozo- stawia tak duże pole do popisu, że szybko się nie znudzę. Jeszcze nie wyczerpałem wszystkich możliwości. Ciągle rozszerzamy pro- gram, a jest jeszcze mnóstwo nowych elementów do wprowadzenia.

Wojciech Zdunek i ChiefMaster Monie Velez z WOTBAG Philippines

Na czym polega działalność warszawskiego klubu FMA?

Klub FMA Warsaw (www.fmawarsaw.pl) prowadzi zajęcia dwa razy w tygodniu. Przyjść na trening może każdy. Nie ma ograniczeń wiekowych. FMA to wymarzony system dla kobiet: zamiast nagiej siły można użyć broni i tym samym wyrównać swoje szanse z silniejszym fizycznie przeciwnikiem. Wiedzę przekazujemy stopniowo. Musimy zaplanować cały cykl szkolenia adeptów naszego klubu. To są założenia nawet nie miesięczne, ale roczne lub kilkuletnie. Uczniowie zdobywają kolejne stopnie, a my staramy się ich mobilizować do dalszego działania. Latem prowadzimy darmowe treningi na Polach Mokotowskich. Regularnie organizujemy obozy i seminaria, czyli zgrupowania prowadzone przez zaproszonych specjalistów.

Udało nam się zorganizować wiele treningów z filipińskimi mistrza- mi. Współpracujemy też na co dzień z Ambasadą Filipin w Polsce i uczestniczymy w imprezach przez nią organizowanych. Ostatnio otrzymaliśmy od niej puchar za propagowanie filipińskiej kultury w naszym kraju.

Międzynarodowy Obóz Treningowy, Sulejów 2013: CM Monie Velez i instr. Wojciech Zdunek, trening podwójnego kija.

I to wszystko w ramach czasu wolnego? W dodatku non profit?

Tak i - póki co - nie czerpiemy z tego żadnych korzyści materialnych. Wszystkie pieniądze są przeznaczane na salę, sprzęt. Oczywiście, prowadzenie zajęć, dopełnianie wszystkich formalności, przy jednoczesnych obowiązkach zawodowych, nie jest łatwe. Tym bardziej, że my, instruktorzy, indywidualnie też powinniśmy się rozwijać i udoskonalać swoje umiejętności. Przez ostatnie dwa lata klub dość mocno się rozrósł. Obecnie mamy ok. trzydziestu uczniów, czyli trzydzieści różnych charakterów i osobowości. Dobra technika to już za mało, trzeba też umieć dzielić się nią w odpowiedni sposób. Organizacja życia klubu wymaga wielu wyrzeczeń. Ale uśmiech ludzi i ich postępy rekompensują nam wszelkie niedogodności.

Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Kontynuacja dotychczasowej działalności, czyli zajęcia, obozy, seminaria. Cel naszej organizacji jest prosty - chcemy propagować niezwykle atrakcyjną, interesującą i efektywną filipińską sztukę walki.   

Historia FMA

Filipińskie sztuki walki powstały w kraju niezliczonych konfliktów z hiszpańskimi kolonizatorami i japońskimi najeźdźcami. System walki nie był stworzony ze względu na walory estetyczne FMA, ale jako konkretne narzędzie Filipińczyków do walki o życie własne i swoich rodzin. Ponieważ Filipiny to kraj ponad 7 tys. wysp o zróżnicowanej kulturze, również tamtejsze sztuki walki nie są jednolitym stylem, ale rodziną różnych metod samoobrony z użyciem dowolnej broni, która akurat jest pod ręką. FMA najbardziej znane jest z umiejętności posługiwania się bronią ostrą - od noża po kilkadziesiąt odmian mieczy, szabli czy maczet. Podczas treningu zamiast maczety stosuje się krótkie (70 cm) kije rattanowe i trenuje jednym kijem lub dwoma (oburącz). I choć kij rattanowy miał zastąpić ostrze podczas treningów, to ostatecznie stał się równoprawną bronią i może być równie niebezpieczny w rękach profesjonalisty. Stąd wzięła się też nazwa „stick fighting”, „arnis”, „eskrima”. Wszystkie te określenia oznaczają walkę z użyciem kija lub pałki.